Strażnicy wlepią więcej mandatów

Przy ulicy Krakowskiej samochody parkują jak popadnie, żali się 82-letnia kobieta. Na kierowców nie działają ani upomnienia, ani mandaty. Wielu parkuje swoje pojazdy tak, że całkowicie zastawia chodnik. Najtrudniej przejść tędy, kiedy ludzie idą do kościoła, albo na zakupy. Ulicą Krakowską piesi muszą chodzić gęsiego, a o minięciu osób z naprzeciwka nie ma mowy. – Codziennie chodzę na zakupy i nie dość, że nie mogę przejść, bo miejsca jest mało, to jeszcze muszę uważać, żeby tego auta nie zarysować, bo wtedy dopiero byłby problem – mówi pani Elżbieta. 82-latka opowiada, że dawniej był większy porządek i rzadkością było, żeby auta blokowały przejście pieszym.
Kobieta stwierdza, że nie ma już siły interweniować u Straży Miejskiej, bo za jakiś czas kierowcy znów będą parkować tak samo. Co istotne, samochody stoją tu mimo znaku zakazu, którego nikt nie respektuje.
Ulica Krakowska nie jest jedyną w mieście, gdzie jest taki problem. Zastawionych samochodami trotuarów jest dużo więcej. Tak jest choćby przy ulicy Sobieskiego, obok Kaprysu. O spokojnym przejściu chodnikiem mogą sobie pomarzyć matki jadące wózkami z małymi dziećmi, czy niepełnosprawni. Żaby ominąć samochody, trzeba czasem wyjść na ulicę.
Sylwester Bieszczad, komendant Straży Miejskiej w Dębicy mówi, że zgłoszenia o zastawionych chodnikach przyjmuje dość często. Żalą się na to zwykle mieszkańcy osiedli Robotnicza, Sienkiewicza, Matejki i Rzeszowska.
– To przede wszystkim problem centrum miasta – mówi.
Za wykroczenie w ruchu drogowym związane z zastawianiem chodnika można dostać mandat w wysokości 100 zł. Jeśli samochód dodatkowo stoi na zakazie, wtedy może to kosztować 200 zł. Ale niektórzy kierowcy za nic mają przepisy ruchu drogowego i napominania strażników. Zdarza się, iż kierowca odmawia przyjęcia grzywny. W takiej sytuacji sprawa trafia do sądu.
Komendant Bieszczad wyjaśnia, że tego typu wykroczenia zdarzają się najczęściej.
– W tym zakresie wystawiliśmy najwięcej mandatów – stwierdza.
Widocznie za mało, skoro to nie pomaga. Bieszczad obiecuje, że strażnicy będą się jeszcze solidniej przyglądać się, jak parkują kierowcy. – W końcu od tego jesteśmy – dodaje.
Agnieszka Kruszyńska

One Response

  1. Witam
    Ja już kilka razy usiłowałem przejść wdłuż Rynku ulicą Spółdzielczą. Przy światłach na skrzyżowaniu, naprzeciwko drukarni ciągle parkują samochody zastawiając całą szerokość chodnika - aby przejść - trzeba niejednokrotnie iść po trawniku.
    I nie widziałem żadnych mandatów za wycieraczką…a jeden z samochodów widzę tam często.
    Święte krowy? Czemu nikt tam nie zabezpieczy możliwości przejścia pieszych? Zresztą Strażników też tam nie widuję…

Zostaw komentarz