Obserwator Lokalny nr 29 (829)

01_obser_29

Metodę tego oszustwa, opracowaną i wdrożoną przez niejakiego Haberbusza (to ksywa) opisał w latach 60. w Kurierze Polskim Krzysztof Kąkolewski. Polegała z grubsza na tym, że przestępcy najpierw upatrzyli sobie ofiarę w banku. Gdy ta wychodziła z plikiem pieniędzy w torebce lub aktówce, zaczepiał ją jubiler. Spanikowany, że ucieka mu interes życia. Bo oto ten pan za murem chce mu sprzedać brylanty, a on nie ma pieniędzy. Jeśli Szanowna Pani lub Pan zechce tylko pomóc, to nieźle zarobi. Jubiler tylko skoczy po gotówkę do swego zakładu. Kończyło się na tym, że w ręku ofiary zostawały fałszywe brylanty, a oszuści znikali z gotówką ofiary. Zresztą skuszona łatwym zarobkiem sama im je oferowała, jako zabezpieczenie chowając w torebce warte grosze klejnoty.

Niewiarygodne? Wtedy gang farmazonów, jak go zwał Kąkolewski, obrabował w ten sposób kilkanaście osób w całej Polsce: kasjerki, kierowników sklepów, księgowych. Został rozbity, a jego członkowie skazani, co opisał słynny reporter. W jednym wszakże się pomylił – otóż obwieścił koniec tej nowatorskiej wtedy metody. Haberbusz i jego ludzie spędzili co prawda długi czas za murami, ale ich „dzieło” przetrwało. W Dębicy zanotowanych zostało kilka takich wypadków w latach 90. I znowu dała się nabrać naiwna kasjerka. Niedługo potem wypłatę całej załogi jednej z firm stracił pracownik jej służb finansowych. Wydawało się, że w czasach przelewów i kart kredytowych nastąpił ostateczny kres metody Haberbusza. Bo gotówkowych transakcji w bankach dziś tyle, ile  mamy w Polsce pustyń – jedną i to w zaniku. Trudniej więc wypatrzeć ofiarę, a wydawałoby się, że ludzie stali się mądrzejsi. Ale nie – w ubiegłym tygodniu w Dębicy w ten sposób oszuści dopadli kolejną ofiarę. Magnesem były złote monety, o czym więcej w najnowszym wydaniu Obserwatora Lokalnego.
Jeśli złoczyńców dopadnie policja, być może osądzeni zostaną w Dębicy. Jest dla nich dobra wiadomość – stanie się to w większym i ładniejszym niż teraz budynku Sądu Rejonowego. W tym starym zapadł właśnie wyrok, który spodoba się mieszkańcom jednego z bloków w mieście. Sąsiad, który często im groził, zmienił adres na ten więzienny.
Dla dębiczan jest też w OL inna, dobra wiadomość. I to dla większej grupy niż lokatorzy jednego bloku. Przyszedł czas na to, by także mieszkańcy miasta otrzymali dofinansowanie na montaż tzw. solarów. I na zakup pieców na tzw. pellet (sprasowane odpady z drewna), o czym w OL przeczytacie Państwo w Temacie tygodnia. Kolejki chętnych ustawiały się już do samego udziału w spotkaniach informacyjnych.
Kolejka uformowała się też do startu w wyborach uzupełniających do Rady Miejskiej. Na liście jest pięć osób, w tym dwóch byłych radnych (jeden z nich to także były wiceburmistrz). Co ciekawe, tylko dwóch mieszka w okręgu, w którym 21 sierpnia br. wybrany zostanie nowy radny.
Z wiadomości samorządowych jest też tekst o tym, jak po raz kolejny szwankuje komunikacja władz z mieszkańcami. Gdyby było inaczej, ci ostatni nie obawialiby się odchwaszczenia chodników na ul. Robotniczej, wykonywanego na zlecenie Zarządu Dróg Powiatowych.
Tymczasem Jacek Drobot, dyrektor tego naprawdę ważnego zarządu, chce pisać list do kolei. Bo wiadukt przy ul. Świętosława jest zalewany przy każdych większych opadach. Tylko czy sprawy tej nie należało dopilnować wtedy, gdy był budowany? Warto postawić sobie to pytanie teraz, gdy nie są jeszcze oddane przejazdy na ulicach 1 Maja i Fabrycznej. Może trzeba sprawdzić, czy tam projekty zapewniają właściwe odprowadzanie wody, by potem nie trzeba było do nich wracać, pisząc listy.
A skoro jesteśmy przy powrotach, to do Dębicy wrócił insp. Paweł Filipek, niegdyś komendant powiatowy policji. Tym razem jako zastępca komendanta na Podkarpaciu , by naszym funkcjonariuszom wręczyć awanse. Komu i jakie, także informuje OL.
Tygodnik zamieszcza także Ranking miejscowości powiatu dębickiego. Poprzedni ukazał się przed czterema laty. Mimo upływ czasu pierwsza trójka jest taka sama. Ale zmieniła się kolejność. Kto wygrał? Największy awans zanotował Latoszyn – z 49 na 24 miejsce, zaś największy spadek Przeryty Bór z 59 na 77 miejsce.
Ze sportu warto odnotować, że Andrzej Jedynak ciągle imponuje trenerską formą. Jego zawodnicy właśnie wrócili z mistrzostw Polski w sumo z trzema medalami, dwoma złotymi i jednym srebrnym.
W Pilźnie Rzemieślnik wygrywa z Termalicą. Kilka lat temu taki wynik nie byłby żadną niespodzianką. Teraz jest, choć to był mecz sparingowy, bo klub z Niecieczy to drużyna z ekstraklasy.
Inaczej niż Pilzno, gdzie króluje piłka kopana, Dębica w tym roku biegami stoi. A raczej Klubem Maratończyk, bo to on zorganizował nie tylko znaną od trzech lat Dębicką Dziesiątkę z Tikkurila, marcowy bieg kobiet i ich przyjaciół, ale też cykl zawodów na Zielonej (wiosna, lato, jesień, zima). Ten letni odbył się w miniony weekend, a zaraz po nim pierwszy w historii powiatu bieg na orientację. A niebawem po wzniesieniach Pogórza Strzyżowskiego sportowcy pobiegną w pierwszym półmaratonie. Odbędzie się on, jak inne biegowe imprezy, pod patronatem Obserwatora Lokalnego, gdzie już jutro poznacie Państwo wyniki rywalizacji z ostatniego weekendu.
Tak się rozpędziłem, że prawie zapomniałem o batalii w sprawie odwołania starosty. Politycy bowiem dbają, by nasz sezon ogórkowy nie rozrósł się nadmiernie. Szkoda tylko, że zamiast o rozwój powiatu gra toczy się o stołki,  czego OL na swych łamach nie przeoczył.
Zapraszam do lektury. Jak zawsze we wtorek.

Ryszard Pajura